Za oknem piękna pogoda, a nas obowiązuje zakaz korzystania z parków, plaż, bulwarów, lasów i innych terenów zieleni. Piękne słońce zachęca do spacerów, jednak trzeba przestrzegać zasad wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa. Kalendarzowa wiosna 2020 rozpoczęła się oficjalnie 21 marca
i w tym roku wyjątkowo kusi wysoką temperaturą. Śmiało można chyba stwierdzić, że największe emocje w społeczeństwie wzbudziło wprowadzenie zakazu wejścia do lasów oraz Parków Narodowych. Wydany został z polecenia Premiera RP Mateusza Morawieckiego, w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo,
w związku ze stanem epidemii i obowiązujące od 3 kwietnia. Jak radzą sobie przyroda i zwierzęta bez obecności człowieka? O tym porozmawialiśmy
z Andrzejem Trzeciakiem – Radnym Powiatowym, a zarazem leśnikiem
i przyrodnikiem, którego z racji wykonywanego zawodu zakaz nie obowiązuje.

- Dla wielu osób kontakt z przyrodą i spacery są konieczne do życia i nie mogą pogodzić się z zakazem wstępu do lasu. Argumentują to małym prawdopodobieństwem spotkania tam drugiego człowieka i możliwością potencjalnego zarażenia się. Jakie jest Pana zdanie?
Szanowni Państwo, sytuacja epidemiczna, która zaistniała nie tylko w Polsce, ale
w większości już krajów na świecie jest nowa dla wszystkich. Uczymy się żyć
i postępować z zachowaniem maksymalnej ostrożności na wypadek zarażenia wirusem. Rząd, a co za tym idzie instytucje wszystkich szczebli wprowadzają różnego rodzaju obostrzenia w ochronie naszego zdrowia, co do których z mniejszym czy też większym sceptycyzmem musimy się zastosować .

Problemem natężonej antropopresji na pewno cechują się obszary leśne przylegające do dużych aglomeracji miejskich i każdy z nas przemieszczających się po naszym kraju tego doświadczył. Zapełnione parkingi leśne, pola biwakowe to już norma w okresie weekendowym czy też wakacyjnym. W przypadku dębickich lasów, pomijając oczywiście zagrożenie pożarowe, którego teraz doświadczamy i co do którego zakaz wstępu do lasu jest bezwzględny i musi być rygorystycznie przestrzegany. Przykrym doświadczeniem a zarazem potwierdzeniem powagi sytuacji był pożar lasu na terenie Gminy Czarna sprzed kilku dni. Co do samego ryzyka zarażenia się, potencjalnymi miejscami mogły się stać obszary leśne przyległe bezpośrednio do Dębicy i Tarnowa, gdzie zachęceni marcowym ociepleniem i piękną pogodą ze wzmożoną intensywnością zaczęliśmy odwiedzać nasze lasy i o ile w samym lesie i jego przestronnością problemu specjalnego nie ma to już całkiem inaczej sytuacja wygląda w miejscach gdzie zazwyczaj parkujemy swoje samochody.

„Szanowni Państwo, spieszę donieść, że do Dębicy dotarli INDIANIE, prawdopodobnie swoimi pirogami dopłynęli „Potokiem Kawęckim” i swoją wioskę zakładają przy ul. Zdrojowej :). Niestety nie spotkałem żadnego, pewnie na łowy się udali ;)…” – napisał pod tym zdjęciem na swoim profilu FB Andrzej Trzeciak.
Starając się zrozumieć frustrację osób do lasu uczęszczających z mniejszą lub większą intensywnością, a z niektórymi osobami mijam się w tym lesie już od ponad 20 lat pozostaje mi prosić o wyrozumiałość o jeszcze odrobinę cierpliwości. Szybkie „otwarcie” lasu myślę lada dzień nastąpi. Dla osób stęsknionych lasu, wiosennego lasu, gdzie następują dynamiczne zmiany i las ten z dnia na dzień pięknieje zamieszczane są namiastki rzeczywistości w postaci foto relacji :
https://www.facebook.com/andrzej.trzeciak.
https://www.facebook.com/nadlesnictwodebica/
https://www.instagram.com/powiat_debicki/

- Przypomnijmy, jaka jest kara na złamanie zakazów i spacer po lesie.
Czy zdarzają się przypadki łamania prawa?
Zacznę przekornie od końca. Nie spotkałem się do tej pory z przypadkami rażących naruszeń zakazu wstępu do lasu na terenie naszego powiatu, co jedynie świadczy
o dużej dyscyplinie mieszkańców, za co z tego miejsca pragnę serdecznie podziękować
i prosić o jeszcze odrobinę cierpliwości i wyrozumiałości. A jeżeli nie było złamania zakazów to i kar. Co do samej kary, to jest ona już chyba znana każdemu i nie ma potrzeby psuć sobie samopoczucia w tej i tak trudnej dla nas wszystkich sytuacji.

- Nie ma wątpliwości, że są również dobre skutki tego zakazu. W lesie to człowiek jest największym intruzem. Pożarów spowodowanych przez ludzką głupotę, czy wszechobecnych śmieci niestety nie brakuje. Przyroda wreszcie może odpocząć. Czy już widać efekty?
Użyłbym sformułowania „gościem”, często jednak nadużywającym leśnej gościnności, niestety. Tak, poważnym zagrożeniem w obecnej sytuacji hydrologicznej jest zagrożenie pożarowe dotyczące głównie północnej części naszego powiatu, gdzie dominują drzewostany sosnowe z mocno przesuszoną i łatwopalną ścisłą. Ludzka nieroztropność może w sekundzie stać się przyczyną nieszczęścia – pożaru ale też – a przede wszystkim zagrożenia zdrowia i życia ludzkiego. Co do śmieci…niestety są, głównie
w miejscach postoju samochodów czy też przy drogach publicznych. Co zaś tyczy się samej przyrody, jest to bardzo dynamiczny okres intensywnej wegetacji roślin, pojawiają się kolejne rośliny zielne, coraz więcej kwitnących drzew i krzewów ale one chyba specjalnie na ludzi się nie oglądają. W świecie zwierząt jest myślę podobnie, po pierwsze przyzwyczaiły się one do naszej obecności w ich środowisku, ba – to one coraz częściej nas odwiedzają. Nikogo już nie dziwi sarna pasąca się przy ogrodzeniu, buhtujący w sąsiedztwie zabudowań miejskich dzik, chmara jeleni na Stobiernej czy też przechodzący nie opodal wilk w Stasiówce czy Pustkowie. Na miejsca rozrodu
i wychowywania swoich młodych wybierają one natomiast miejsca mało dostępne,
przez człowieka nie penetrowane.
Nawiązując jeszcze to tematu śmieci w lesie, są też i pozytywne aspekty tego zjawiska, oczywiście pozwoliłem sobie zażartować a mianowicie wyrzucone kilka lat temu do lasu cisy, które się komuś znudziły rosną u mnie we wspaniałej kondycji na ogrodzie do dziś. Dzisiaj natomiast odkryłem kwitnącego w lesie barwinka wywiezionego do lasu z przydomowego podwórka wraz z opadłymi liśćmi i obciętymi gałęziami.

- Gdy idziemy do lasu, to pamiętamy o zakazach nie wyrzucania śmieci i nie rzucaniu niedopałków, ale czy istnieją inne reguły zachowywania się? Co
w przypadku, gdy do lasu wybieramy się z pupilem? Pies może biegać luźno, czy należy prowadzić go na smyczy?
O ile temat zaśmiecania lasu wydaje się być jasny to w przypadku psów już tak łatwo nie jest. Ustawa o lasach w artykule 30 wyraźnie zabrania „puszczania psów luzem” w celu ochrony dziko żyjących zwierząt leśnych. Istnieją natomiast różne interpretacje prawne sformułowania „puszczania psów luzem”. Najlepszym rozwiązaniem wybierając się
z pupilem do lasu jest zachowanie zdrowego rozsądku, pamiętając jednocześnie że pies biegający swobodnie po lesie może się spłoszyć i wyrządzić komuś a nawet nam samym krzywdę. Niejednokrotnie byłem świadkiem zajść z psami, tymi większymi które dla zabawy potrafią powalić dorosłego człowieka, a te mniejsze potargać nogawkę. Dobrym obyczajem jest zachowywać się w obszarach leśnych w miarę cicho, unikając tym samym płoszenia ptactwa i zwierzyny leśnej czy też niszczenia flory. Przykładem takim jest wyładowywanie swojej frustracji za niepowodzenia podczas grzybobrania na grzybach niejadalnych i trujących.
Wiosna to też czas kleszczy, wygłodniałe po zimie stworzonka chętnie sobie na nas podjedzą. Jak się przed nimi ustrzec, złotego środka nie ma, używajmy dostępnych repelentów a po powrocie do domu dokładnie przejrzyjmy swoje ciało.

- Jakie są pierwsze oznaki wiosny w leśnym anturażu?
Pierwsze oznaki wiosny czy też wczesnego przedwiośnia mieliśmy okazję podziwiać już
w lutym, kiedy to zakwitły leszczyny i olsze, z czasem symptomów wiosny przybywało. Zakwitały kolejne rośliny: podbiały, śnieżyczki, wierzby a troszeczkę później wawrzynki. W połowie marca intensywnie zaczęły zakwitać wiosenne geofity czyli rośliny kwitnące przed rozwojem liści drzew i krzewów: zawilce, żywce, śledziennice. Ale najistotniejsze dla nas jest teraz chwila obecna, a dzieje się w przyrodzie naprawdę wiele. Przybywa kwitnących roślin zielnych, kwitną kokorycze, zawilce gajowy i żółty, pojawiają się mniszki lekarskie. Kwitnie coraz więcej naszych drzew i krzewów: brzozy, klony, buki czy tez bez koralowy. Budzi się świat zwierząt, coraz więcej motyli, na razie tych, które zimę spędzały w różnego rodzaju kryjówkach ale też pojawiają się nowe pokolenia owadów. Ożywają kałuże i zbiorniki wodne, gdzie odbywają się ich gody, przybywa wygrzewających się do wiosennego słońca gadów. Jest to także okres godowy dla ptaków których coraz więcej już do Polski przyleciało. Tak więc coraz gwarniej i kolorowo w przyrodzie nam się robi.

- Wydaję się, że teraz, gdy zostaliśmy zamknięci w domach większość osób dopiero zrozumiało, jak ważne i cenne są dla nas lasy, parki czy bulwary. Możliwość obcowania z przyrodą jest nieoceniona. Ci, którzy wiedzieli to już wcześniej, delektowali się śpiewem ptaków i czystym powietrzem, a inni wywozili śmieci do lasu pod osłoną nocy. Co by Pan powiedział tym, którzy
z leśnego runa robią śmietnik?
Znów wracamy do tego przykrego i nie zrozumiałego dla mnie procederu zaśmiecania lasów, szczególnie w czasach, kiedy szczególną uwagę przykładamy do obejść naszych domów i pięknych ogrodów. Ileż znamy przypadków i miejsc, szczególnie tych bezpośrednio przyległych do osiedli miejskich, gdzie nagminnie wynoszone są pozostałości w postaci wykoszonej trawy, gałęzi czy też gruzu i innych pozostałości.
Jak wytłumaczyć wywożenie do lasu zużytych opon samochodowych czy też starego sprzętu RTV,AGD…które to bezproblemowo przyjmowane są w stałych punktach. Czym spowodowane jest tak olbrzymie zaśmiecanie przydrożnych rowów i miejsc postoju drobnymi śmieciami wyrzucanymi z samochodów. A co jeszcze bardziej dziwi, osoby te wracają w te samie miejsca. Czy aż taka ogarnęła nas znieczulica ? Co bym powiedział, zaczyna mi powolutku słów i argumentów brakować, bo to co obserwuje każdy z nas jest przerażające. Zastanówmy się proszę nad swoim zachowaniem. Nie pomogą kary, monitoring jeżeli my sami nie zadbamy o pewne rzeczy i wartości.










