
W ostatnich latach toczy się dyskusja na temat staży oferowanych przez Powiatowe Urzędy Pracy (PUP) dla młodych ludzi mających mniej niż 30 lat. Zwolennicy programów stażowych mówią, że są one najlepszym sposobem do zdobycia doświadczenia zawodowego tak potrzebnego na polskim rynku pracy. Przeciwnicy jako najważniejszy argument podają wyzysk pracowników (stażystów) przez pracodawców. Jak jest w rzeczywistości?
Z raportu Najwyższej Izby Kontroli (NIK) podanej do wiadomości publicznej kilka tygodni temu wynika, że zaledwie 33% stażystów znalazło stałą pracę w ciągu 3 miesięcy od zakończenia swojego programu stażowego. Oznacza to, że zdecydowana większość osób mimo zdobycia doświadczenia na rynku pracy pozostała bez zatrudnienia. Dla usprawiedliwienia tych słabych wyników warto wspomnieć, że raport dotyczył lat 2011-2013, czyli okresu spowolnienia wzrostu gospodarczego i rosnącego bezrobocia. Dziś sytuacja ma wyglądać zdecydowanie lepiej. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) informuje, że od czerwca 2014 r. Urzędy Pracy realizują nowe wytyczne, których celem jest pozyskanie za wszelką cenę stałych ofert pracy dla swoich klientów (bezrobotnych). Daje to bez wątpienia efekty. Stopa bezrobocia wynosi obecnie 10,1% (na koniec lipca 2015 r.). Liczba ofert pracy w skali kraju bije wszelkie rekordy (jest ich najwięcej w historii). Co istotne spodziewany jest dalszy spadek stopy bezrobocia i gwałtowny wzrost zatrudnienia (obecnie pracę ma najwięcej Polaków w historii – około 16,1 mln osób). Bez wątpienia wpływ na spadek stopy bezrobocia i wzrost zatrudnienia mają również programy stażowe.
Obecnie pensja stażysty wynosi około 1000 zł brutto miesięcznie. Jest to znacznie poniżej minimalnej krajowej (w bieżącym roku wynosi ona 1750 zł brutto miesięcznie). Nic więc dziwnego, że pojawiają się zarzuty dotyczące wyzysku, a nawet niewolnictwa. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej postanowiło zmienić zasady przyznawania staży. Od 2016 r. stażysta ma wykonywać obowiązki dla pracodawcy przez 2 lata za pensję nie niższą niż 2000 zł brutto miesięcznie. To oczywiście znacznie poprawi sytuację stażystów (młodych ludzi bez doświadczenia zawodowego). Choć znając życie krytyków tego programu będzie znacznie więcej niż zwolenników. Bo przecież przez rok taki staż finansować będzie budżet państwa, czyli wszyscy podatnicy. Do tego nie ma żadnej gwarancji, że stażysta znajdzie pracę po przepracowaniu dwóch lat. Pytanie jakie trzeba sobie również zadać dotyczy miejsca w którym większość stażystów będzie pracować. Jeżeli będą to urzędy lub inne jednostki budżetowe to ostatecznie nie przyniesie to żadnego zysku dla budżetu państwa.
Polski rynek pracy staje się powoli rynkiem pracownika, a nie jak dotychczas rynkiem pracodawcy. Bezrobocie lada dzień zejdzie poniżej 10%. Do końca trwającej dekady (do 2020 r.) bez pracy będzie zapewne 5-6% dorosłych rodaków. Co oznacza, że będziemy mieli do czynienia z sytuacją taką, że bezrobocia faktycznie nie będzie (ekonomiści szacują, że około 5% osób zdolnych do pracy w wieku produkcyjnym pracować nie chce lub nie może np. z powodu opieki nad dziećmi). Jestem przekonany, że doprowadzi to do gwałtownego wzrostu wynagrodzeń i dalszego zmniejszenia różnic pomiędzy Polską a Europą Zachodnią (już dziś zarabiamy „zaledwie” trzy razy mniej niż Niemcy. Podczas, gdy jeszcze 10 lat temu zarabialiśmy sześć razy mniej). Programy stażowe będą więc odgrywać coraz mniejszą rolę. Jednak do tego czasu będą one istnieć i musimy się z tym pogodzić.
Naszym zadaniem jest kontrola tych programów. Nie można dopuszczać, żeby przedsiębiorca opierał swoją produkcję na stażystach, którzy po odbyciu programu zostają wymienieni na nowych. Ta patologia na rynku pracy powinna być ukrócona. Poza tym należy dążyć do tego, żeby młody człowiek kierowany był na staż po którym będzie miał szansę znaleźć pracę. Nie potrzeba nam kolejnych stażystów w urzędach. Potrzeba nam ludzi w firmach usługowych, budowlanych, produkcyjnych. Obecnie mamy do czynienia z deficytem pracowników w firmach remontowych i budowlanych. Zasadnicze szkoły zawodowe nie cieszą się popularnością wśród młodzieży. Nadal dominuje kult liceów i studiów wyższych. Efektem tego jest właśnie m.in. to, że tak wielu młodych ludzi nie ma pracy i nie ma doświadczenia zawodowego.
Program stażowy jest dobry. Niekoniecznie dobre jest jego prowadzenie przez urzędników i przedsiębiorców.
Autor: Mateusz Sokół
Kontakt: matti1211@interia.pl




