Kpiny, dissy, hejty i inne podśmiewajki. Parę słów „na czasie”, bo o Internecie będzie mowa. O tym, co ostatnio modne, „trendy” ale godne dezaprobaty również.
Od kiedy zaczęliśmy bardziej być w świecie wirtualnym niż rzeczywistym, wydaje nam się chyba, że więcej możemy. Relacje międzyludzkie jakby się trochę powykrzywiały. Niektórzy żyją w dwóch równoległych światach ocierając się o obłudę. Bo inny człowiek tu i teraz, a gdy jeden z drugim weźmie do ręki telefon czy laptopa to jakby maskę przybrał. Nie baczy na konsekwencje swoich słów. A co, jeśli stwierdzi, że pewnych granic jednak przekroczyć nie wypada? Tworzy „fejkowe” konto i „wolnoć, Tomku, w swoim domku”. Domku właśnie, bo anonimowo, pod wymyślonym nickiem (starannie dobranym, co by się nikt nie domyślił), w swoich bezpiecznych czterech kątach najłatwiej gorzkie żale wylewać i wyśmiewać. I tu historia się zaczyna. Niczym te Pawły i Gawły z wiersza Aleksandra Fredry prześcigają się, czyja racja jest ważniejsza i kto bardziej „pociśnie”, jakby to był jakiś konkurs na złośliwości. Ośmielimy się jednak w jednej kwestii z poetą nie zgodzić. „Z tej to powiastki morał w tym sposobie: Jak ty komu, tak on tobie”. Jeśli o hejt w sieci chodzi, nie warto odpłacać się tym samym. Bezsensowne jest wdawanie się w prowadzące donikąd dyskusje. Może bycie ponad to jest właśnie najlepszym sposobem na wszelkie prowokacje? Warto w końcu położyć kres mowie nienawiści.
Papier wszystko przyjmie, a raczej klawiatura – bardziej adekwatne w XXI wieku. Dawne sposoby przekazywania informacji były chyba bardziej łaskawe. Kartki można się było łatwo pozbyć. Publikacja w sieci mimo, że mogłoby się wydawać, iż ją wyrzuciliśmy, pozostaje na zawsze. (Ah te „screeny” niedobre takie). Wpisy, komentarze na różnych forach, są codziennością i dobrze. Gdyby nie to, że nierzadko to nie jest konstruktywna krytyka kogoś lub czegoś, a treści są obraźliwe. To szczególnie uwiera, jeśli wpisy „produkują” osoby znane, wykształcone, często deklarujące głęboką wiarę. Próbkę mieliśmy na naszym podwórku, już w kampanii wyborczej, kiedy złośliwe posty zamieszczali lokalni samorządowcy. Emocje buchały na niejednym forum. Powyborczy kurz jednak opadł, a Internetowa swawola trwa nadal. A szkoda, bo to osoby publiczne, na których ciąży ogromna odpowiedzialność. Nierzadko bowiem są dla młodych ludzi inspiracją, wzorem do naśladowania. Czy faktycznie o to nam chodzi, aby w dzieciach i młodzieży kształtować zawiść, agresje, brak szacunku dla drugiej osoby? W tej kwestii wypowiedziała się nawet Organizacja Narodów Zjednoczonych. Oto jeden z wniosków Karimy Bennoune, specjalnej sprawozdawczyni ONZ po wizycie w Polsce: „Konieczne jest również opracowanie przez Rząd RP skutecznych sposobów reagowania na akty nienawiści, gdyż obecnie takie sposoby nie istnieją. Na zjawisko to należy reagować natychmiast m.in. poprzez pociąganie do odpowiedzialności urzędników posługujących się mową nienawiści”.
Piękny byłby świat, gdyby wszyscy podążali za modą – tą pozytywną oczywiście, bo ważnych i potrzebnych akcji ostatnio nie brakuje. Wyjątkowy koncert #ArtyściPrzeciwNienawiści, manifest antyhejtowy, kampania #StopMowieNienawiści to tylko kilka przykładów. Panie i Panowie, bądźmy „trendy” i powiedzmy #stophejtowi.







