Strona główna Artykuł Od farby drukarskiej do kryminalnej intrygi

Od farby drukarskiej do kryminalnej intrygi

Spotkanie z Maciejem Zarańskim było podróżą przez świat liter, papieru i opowieści – zarówno tych drukowanych, jak i przekazywanych. Artysta, drukarz, pisarz i animator kultury opowiadał o swoich pasjach w sposób, który szybko uświadamiał słuchaczom, że w jego przypadku nie są to odrębne dziedziny, lecz naczynia połączone, skupione wokół jednego centrum: słowa.

Rozmowa rozpoczęła się od typografii, która – jak podkreślał bohater spotkania – jest dla niego pasją, pochłaniającą czas i energię, ale dającą ogromną satysfakcję. Tradycyjny druk typograficzny, oparty na metalowych czcionkach i ręcznym składzie, przeciwstawiał współczesnej produkcji cyfrowej. Nie jako relikt przeszłości, lecz jako świadomy wybór, wymagający cierpliwości, uważności i akceptacji niedoskonałości. To właśnie w tych „niedoskonałościach” – różnicach odbitek, śladach nacisku, fakturze papieru istnieje artystyczna wartość.

Ręce ubrudzone farbą, głowa pełna historii

Szczególne miejsce w opowieści zajęła Drukarnia przy Otwartej 12 we Wrocławiu – przestrzeń o bogatej historii, niegdyś prowadzona przez Zenona Rembikowskiego. Nasz gość mówił o niej nie tylko jako o warsztacie pracy, lecz jako o miejscu spotkań i edukacji. Od samego początku działalności drukarnia miała być otwarta dla mieszkańców: rodzin z dziećmi, uczniów, czytelników i twórców. Warsztaty, małe muzeum typografii, wspólne drukowanie pocztówek czy książek sprawiły, że Otwarta 12 stała się żywym centrum kultury, a nie jedynie pracownią rzemieślniczą.

Papier jako świadek

W dalszej części spotkania pojawił się temat projektów wydawniczych i artystycznych. Uczestnicy z zainteresowaniem słuchali o odtworzeniu „Bajek” Juliana Ejsmonda z 1927 roku, o kolekcjonerskich grafikach typograficznych oraz o niezwykłym reprintcie „Statuta synodalia Wratislaviensa” z 1475 roku – jednym z najstarszych druków związanych z językiem polskim. Każdy z tych projektów wymagał długich przygotowań i starannego wykonania, ale tylko takie podejście ma sens w pracy z dawnymi technikami.

Od czcionki do zbrodni

Nie zabrakło również wątku pisarskiego. Zarański opowiadał o swoim debiucie powieściowym „Powrót Sowy”, osadzonym w rodzinnej Nowej Rudzie, oraz o kolejnych książkach: „Indym” – prequelu, który można czytać w dowolnym momencie, oraz „Odwilży”, powieści odcinkowej inspirowanej dziewiętnastowieczną tradycją publikowania literatury w zeszytach. Jak podkreślał, kryminał jest dla niego formą opowiadania o pamięci, miejscu i człowieku, a miasta – Nowa Ruda czy Rzeszów – stają się pełnoprawnymi bohaterami historii.

Drukarz w czasach pośpiechu

Ważnym elementem spotkania była także rozmowa o edukacji i misji społecznej .Maciej Zarański mówił o licznych warsztatach prowadzonych w szkołach i bibliotekach, o potrzebie oswajania młodych ludzi z materialnością książki oraz o działalności Fundacji Klub Innowatora, której motto – cytat Henry’ego Forda „Wszystko można robić lepiej, niż robi się dzisiaj” – dobrze oddaje jego podejście do pracy i twórczości.

Spotkanie zakończyło się refleksją, że w świecie zdominowanym przez cyfrową szybkość i masową produkcję, działalność Macieja Zarańskiego jest formą cichego sprzeciwu. To propozycja powrotu do uważności, rzemiosła, które zanika i opowieści, które wymagają czasu – zarówno od twórcy, jak i od odbiorcy.

Źródło: https://www.mbpdebica.eu/od-farby-drukarskiej-do-kryminalnej-intrygi/