Grudniowe studnie inspiracji w Przystani Świętego Mikołaja i dębickiej Bibliotece

Czy Wam także wydaje się, że grudzień, pomimo swych 31 dni paradoksalnie należy do najkrótszych? Dni uciekają niepostrzeżenie, jednak w naszej bibliotecznej Przystani Świętego Mikołaja nie pozwalamy im odejść bez śladu, nasycając się szczęściem każdej wspólnie spędzonej chwili. Nie pozwalamy także sobie na wytchnienie od nauki, ponieważ uważamy, że nic tak nie cieszy i nic nie daje satysfakcji porównywalnej z uczuciem wypełniającym po udanych, wypełnionych zabawami lekcjach. Możliwość podziwiania i oczywiście głośnego wyrażania swego podziwu nad postępami naszych ukraińskich Przyjaciół jest dla nas najlepszym z prezentów, a w grudniu każdy tydzień przynosił kolejne podarki dzięki lekcjom języka polskiego i kreatywnym zajęciom. Co więc robiliśmy na przestrzeni miesiąca domykającego rok? Poznawaliśmy nowe słowa, rozkoszowaliśmy się zimą, wspólnie uczyliśmy się polskich i ukraińskich tradycji, zgłębiając nieprzebrane bogactwo naszych kultur, wykonywaliśmy kartki świąteczne, pisaliśmy listy do naszego patrona – Świętego Mikołaja, portretowaliśmy zimę i zimowe przyjemności, prowadziliśmy edukacyjne rozgrywki… A to i tak zaledwie kilka rozdziałów naszej wspólnej polsko-ukraińskiej grudniowej opowieści.Grudzień, ze swoim świątecznym przepychem, ustrojony w zimowe szaty stanowi studnię niezmierzonych inspiracji. Wydawałoby się najłatwiej podążyć konwencjonalnymi tropami świąt Bożego Narodzenia, jednak musimy pamiętać o rozbieżnościach w czasie polskiego i ukraińskiego celebrowania. Mając to na uwadze, w porozumieniu z Dziećmi tak dobieraliśmy tematy zajęć, by umożliwiając naukę, uśmierzać tęsknotę opuszczoną Ukrainą. Nasze grudniowe lekcje języka polskiego zazwyczaj rozpoczynaliśmy od endorfinowego zastrzyku energii. W tym celu graliśmy w karty obrazkowe, skłaniające Dzieci do improwizowanych zimowych scenek – zawrotna prędkość jazdy na nartach czy saneczkach, ogrzewanie zziębniętych dłoni, a nawet wcielanie się w fokę czy orkę? Tak, naszym uczniom żadne wyzwanie aktorskie niestraszne i po takim wstępie mogliśmy śmiało podejmować lingwistyczne wyzwania. Czasami przed częścią właściwą zajęć układaliśmy podłogowe domino, związane tematycznie z zajęciami lub podłogowe labirynty albo graliśmy w bingo. Dzięki temu Dzieci utrwalały poznane już słówka, a także odkrywały moc nowych. Grudniowe lekcje sprzyjały nauce o częściach garderoby, których nie może zabraknąć w szafie narciarza, saneczkowicza czy spacerowicza po ośnieżonych ścieżkach. Wspólnie dzieliliśmy się ukochanymi zabawkami i zabawami, które sprawiają największą radość Dzieciom i powodują, że czas oraz świat zewnętrzny zupełnie przestają istnieć. Zbliżające się święta sprzyjały również uczeniu się o przysmakach, nie tylko tych bożonarodzeniowych, a także o dzieleniu się rodzinnymi zwyczajami, panującymi w obydwu Ojczyznach.Pisanie listu do Świętego Mikołaja stanowiło doskonały pretekst do tego, by porozmawiać o tym, jak cenne są nasze marzenia i co należy zrobić, by je urzeczywistnić. Okazuje się, że delikatne dziecięce marzenia, te najcenniejsze, są wspólne: poczucie bezpieczeństwa i pokój. Tego życzyły sobie Dzieci podczas pisania listów i to właśnie te wartości znajdowały się u szczytu listy. Oczywiście, by codzienność była przyjemniejszą, na listach życzeń Dzieci znajdowały się najrozmaitsze marzenia – te duże i maleńkie. Spotkania pod koniec grudnia pozwoliły nam na skonfrontowanie oczekiwań z rzeczywistością, a Mikołaj w tym roku był niebywale szczodry. Prócz pisania listu wykonywaliśmy kartki świąteczne, przeurocze pierniczki, zamiast lukru hojnie osypane brokatem, wykonywaliśmy popcornowe pejzaże, a szczególną radość przyniosło Dzieciom wspólne tworzenie przeogromnych zimowych obrazów. Do pełni szczęścia nie trzeba wiele – farby, arkusz papieru i bycie razem – oto przepis na udane spotkanie, podczas którego słówka ukraińskie zmniejszają się z polskimi, kreatywność kwitnie, a zdolności językowe zwiększają się nie wiedzieć kiedy.Dziękujemy radośnie za ten wspaniały, połyskujący szczęściem i wdzięcznością czas. Mamy świadomość, że momenty przełomowe, głęboko zakorzenione w naszych tradycjach i wyczekiwane, daty tak znaczące, jak święta w oddaleniu od Ukochanych i od dobrze znanych miejsc mogą być źródłem bolesnej tęsknoty i poczucia niesprawiedliwości. Dlatego też tak zależy nam, by czas w Przystani Świętego Mikołaja wynagrodził najmłodszym ofiarom wojny oderwanie od ich Ojczyzny. Jest to możliwe dzięki Fundacji Świętego Mikołaja, której zawdzięczamy wsparcie na każdym kroku, za co z całego serca dziękujemy! Jesteśmy niezmiernie wdzięczni za podarowaną nam szansę i podtrzymywanie ognia serdeczności, empatii oraz wzajemnego zrozumienia w naszej bibliotecznej Przystani Świętego Mikołaja. Projekt współfinansowany przez Fundację Świętego Mikołaja w ramach programu Przystań św. Mikołaja.