Dziś, w poniedziałek 17 maja, szkoły podstawowe i ponadpodstawowe przeszły na tryb hybrydowy nauczania. Oznacza to, że część młodzieży wróciła już do szkoły, lub że powrót czeka ich w najbliższym czasie. Okres maja i czerwca to również czas podwyższenia temperatur i powrotu pięknej, słonecznej pogody. W związku z tym administracja profilu facebookowego II LO w Dębicy zamieściła wpis dotyczący kryteriów stroju, jakie powinni spełniać uczniowie. Jednak tekst, który miał stać się przypomnieniem dla młodzieży, zamienił się w sensację internetową i obiekt żartów. Co było tego przyczyną?
„Przypominamy, że mimo pięknej pogody i wysokiej temperatury, każdego ucznia w szkole obowiązują zasady odpowiedniego ubierania się. Krótkie spodenki (możemy oczywiście nosić na lekcjach wf), koszulki na ramiączkach czy czapki – zostawiamy w domu.”
Tak brzmiały słowa, które w zaledwie kilka godzin zebrały prawie dwa tysiące reakcji i ponad dwieście komentarzy – większość o zdecydowanie negatywnym wydźwięku. Jednak pierwotnie toczone kulturalne dyskusje z czasem uległy przemianie w wulgarne, prześmiewcze teksty, którymi atakowano już nie sam fakt prób skonkretyzowania dresscode’u, a szkołę, czy nawet dyrektora. Co sprawiło, że młodzi ludzie tak zdenerwowali się powyższym wpisem? O wyjaśnienie sytuacji i argumenty przemawiające na korzyść licealistów zapytaliśmy jedną z uczennic II LO.
„Rozumiem tutaj intencję szkoły, ale rozumiem też oburzenie ludzi wynikające z niedoprecyzowania postu. Dresscode jest normalną częścią każdego statutu szkoły. Jest to zasada jak każda inna – podobna do zakazu brania udziału w bójkach czy palenia papierosów na terenie placówki. Z własnych obserwacji wiem, że spodenki odpowiedniej długości są w naszej szkole dopuszczalne – jednak w poście nie wyszczególniono, jaka jest ta odpowiednia długość i jakie są ogólne oczekiwania wobec stroju. Myślę, że głównie to wywołało gniew i oburzenie wśród moich kolegów i koleżanek. Uważam jednak, że chodzimy do szkoły, aby się uczyć i z niektórymi ograniczeniami trzeba się po prostu pogodzić. Nie idźmy w skrajność – ubierajmy się odpowiednio do pogody, szczególnie gdy jest gorąco, ale z umiarem – mówi licealistka”.
Internetowa sensacja dotarła również do dyrektor II LO w Dębicy, Marty Czekaj, która sama zdecydowała się zamieścić komentarz pod sławnym postem:
„Bardzo proszę o rozwagę w komentarzach. Nikt nie zmusza nikogo do chodzenia w swetrach i spodniach zimowych. Przypominam, że szkoła ma przygotować również do tego aby ubrać się stosownie do sytuacji i miejsca w którym się przebywa. Inny strój obowiązuje na plaży, inny w dyskotece a jeszcze inny w urzędach i placówkach. Obecnie nie ma klas trzecich, nauczanie jest hybrydowe (tylko 50% uczniów klas drugich ) jest w szkole więc nie ma mowy o ścisku i tłoku. Jeśli chodzi o spodnie to nie powinny być za krótkie, nigdy nie zabranialiśmy nosić tych do kolan”.
W związku z sytuacją do dyrekcji II LO został skierowany apel. Pełnomocnik do spraw młodzieży w gminie Dębica, Aleksandra Sternik i Przewodnicząca Stowarzyszenia Młodzi Demokraci Region Podkarpacki, Julita Widak wyraziły zaniepokojenie obecną sytuacją, a także zwróciły się z prośbą o podjęcie dialogu z młodymi.
Jednak bunt młodzieży nie skończył się jedynie na wyrażaniu skrajnych opinii w komentarzach. Sytuację wykorzystali uczniowie prowadzący własne biznesy. Młodzieżowe mini-przedsiębiorstwa z tej samej szkoły specjalizujące się w handlu i projektowaniu odzieży zamieściły na swoich profilach najnowszą ofertę promocyjną – zniżkę dla osób, które zamówią ubrania zgodne z ostatnimi wytycznymi mającymi obowiązywać w liceum.
Młodzież usiłuje wyjść z inicjatywą kompromisu. Na jutro planowane jest wstępne spotkanie przedstawicieli uczniów z dyrekcją, na którym omówione mają zostać przyczyny „buntu” i możliwości rozwiązania konfliktu.
To zaledwie pierwszy dzień po powrocie do szkoły, a już nie brakuje wrażeń. Czas pandemii i e-lekcji był trudnym okresem nie tylko dla nauczycieli, ale przede wszystkim dla uczniów, którzy pozbawieni kontaktu ze znajomymi i wielu możliwości, jakie daje nauczanie stacjonarne, musieli pogodzić się z zamknięciem w domach. Na zakończenie należy zapytać: czy przeskok spowodowany powrotem do szkoły i rozdrażnienie z tym związane mógł być jedną z wielu przyczyn tej sytuacji? Czy może jednak były to wyłącznie poglądy i przekonania uczniów? Rozwiązanie tego zagadnienia poznamy zapewne dopiero za kilka miesięcy, a może nawet lat – kiedy rzeczowe spojrzenie na skutki epidemii koronawirusa wśród młodzieży stanie się w pełni wykonalnym zadaniem.








