35 funkcjonariuszy, 21 strażaków ochotników, pół dnia poszukiwań. Finał – zaginiony Andrzej K, mieszkaniec Żdżar samodzielnie wrócił do domu. Czy zgłoszenie o jego zaginięciu miało podstawy? Ten temat bada policja.
Akcja poszukiwawcza rozpoczęła się w miniony piątek, 5 marca. Zgłoszenia dokonała siostra 38-latka, Małgorzata K., która w tym celu zadzwoniła do prokuratora Jacka Żaka. Kobieta wyrażała obawy o życie brata, który jej zdaniem miał zamiar targnąć się na swoje życie. Zarówno zaginiony jak i jego siostra oraz matka są doskonale znani dębickiej prokuraturze. Zaledwie kilka dni temu cała rodzina usłyszała wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności. Był to finał znanej w całym kraju głośnej sprawy dotyczącej nękania i stalkingu
W działania zaangażowali się funkcjonariusze policji, straży pożarnej oraz druhowie ochotnicy z jednostek w Żdżarach, Czarnej i z Chotowej. Podczas poszukiwań na terenach leśnych i w sąsiadujących miejscowościach skorzystano także z pomocy psa tropiącego i wykorzystano kamery termowizyjne.
Późnym wieczorem o powrocie do domu Andrzeja K, poinformowała również jego siostra. Mężczyzna został przewieziony karetką do szpitala psychiatrycznego w Straszęcinie.









